Wstęp Rys Historyczny Tematy
Serie Hejnał Fotografie

"Nie wiedział, że niechcąco powiedział wielką prawdę: wszak mieliśmy wszyscy boski dar jasnowidzenia, lecz oślepliśmy z własnej winy i dopiero powoli, drogą cierpień i wysiłku duchowego, odzyskuje ten i ów wzrok ducha"

R36 Z4 str144

Jak wspomina sama Agnieszka zdolności widzenia są u niej wrodzone, a pierwsze pojawiające się obrazy rozbudzają w niej samej ciekawość.

"Ze zdolnościami jasnowidzenia jakie posiadam, przyszłam już na ten świat. Aby widzieć, nie potrzebuje wpadać w żaden trans, ani sen magnetyczny, nie też posługiwać się kulą kryształową, lustrem czy innemi środkami pomocniczemi. Już w latach dziecięcych przesuwało się przed wzrokiem mym wiele dziwnych obrazów: całe krainy, domy, różne zwierzęta, często bardzo dziwaczne i straszne, ludzie, których nigdy przedtem nie widziałam i t.p. Niezmiernie mnie to wówczas dziwiło, jak się to wszystko w czterech ścianach małego pokoju pomieścić może."

R29 Z3 str71

Od wczesnego dzieciństwa rozpoczyna więc eksperymentować z nowymi doświadczeniami. Z poniższego fragmentu wynika, że podczas spoglądania wzrokiem duchowym, widok materialny zostaje niejako przysłonięty obrazem z wizji.

"Nie wiedziałam jeszcze wówczas, że dla oka duchowego ściany materjalne nie przedstawiają w patrzeniu żadnej przeszkody. A kiedy uprzytomniłam sobie, że ja właściwie tych murów podczas widzenia wcale nie widzę, pobiegłam szybko kilka kroków przed siebie, gdzie myślałam że powinna być ściana, wyciągnęłam rękę i rzeczywiście, pod ręką ściana mi się zarysowywać zaczęła; równocześnie jednakże widziane poprzednio obrazy tracić zaczęły na wyrazistości i powoli zanikały. Gdy obrazy ponownie przesuwać się zaczęły (podobnie jak w kinie), tylko że więcej żywe i oglądać je mogłam ze wszystkich stron), zaciekawiona poprzednią obserwacją z otwartym wzrokiem patrzyłam usilnie w ścianę, doznając przy zanikaniu jej dziwnego wrażenia."

R29 Z3 str71

Przy patrzeniu wzrokiem ducha, również zmysł słuchu Agnieszki przechodzi przemianę, tracąc sygnały z realnego otoczenia.

"I często tak stałam wpatrzona nawet podczas zimy w prześliczne zielone łąki, lasy, wsłuchana w śpiew ptasząt - nie słysząc nawet głośnego wołania mnie ze strony rodzeństwa. Dopiero gdy ktoś aż do mnie się zbliżył i głośno na mnie krzyknął, ocknęłam się. Nie mogłam wtedy zaraz zorjentować się, co po mnie właściwie chciano i co mam zrobić, mimo że nawet 2 i 3 razy zlecenie matki czy kogoś innego mi powtórzono. Nic dziwnego, że oburzenie na mnie ze strony rodzeństwa rosło: krzyczano na mnie i odzywano się do mnie z wielką niechęcią - a mnie było smutno."

R29 Z3 str72

Pomimo niezrozumienia ze strony rodzeństwa i najbliższych, z czasem Agnieszka rozwinie swoje zdolności i nabierze wprawy w posługiwaniu się nimi, swobodnie spoglądając nie tylko poprzez dystans odległości.

"...co by w tej sprawie powiedział mój Opiekun duchowy, który prawie nigdy nie polecał mi odwiedzać chorych celem ich leczenia, a to z tej prostej przyczyny, iż przecież mogłam widzieć chorych, kiedy tylko zechciałam, mimo nieraz wielkich odległości dzielących mnie od nich."

R32 Z5 str121

Z cech charakterystycznych dowiadujemy się taką oto ciekawostkę, że obrazy snują się niezależnie, czy ma oczy otwarte czy zamknięte:

"Otworzyłam oczy, chcąc przerwać widzenie - lecz musiałam je znów szybko zamknąć, gdyż i przy otwartych oczach obrazy snuły się dalej, tylko że nie widziałam ich już tak jasno i wyraźnie, jak przy zamkniętych powiekach"

R29 Z11 str335

A z trudności przeszkadzających w patrzeniu, wymienia natomiast patrzenie pod jaskrawe światło:

"Zmrużyłam lekko powieki i zdumiałam się, nie mogąc koło niej dojrzeć astralnego ciała dziecka. Chciałam bowiem najprzód tylko tak sama dla siebie spojrzeć, jaki też duch idzie na świat, że tak miłościwie jest wyczekiwany. Pomyślałam, że dlatego nie widzę astralnego ciała dziecka, że kobieta usiadła naprzeciwko okna, przez które właśnie słońce jasno świeciło. Usadowiłam ją w miejscu, gdzie nie padały na nią promienie słońca i znów patrzę - i znów nic nie widzę."

R30 Z2 str54

Oraz dym papierosowy:

"Za chwilę przyszedł oficer z papierosem w ustach. Zwróciłam mu uwagę, żeby natychmiast rzucił papieros w piec, lub za drzwi, gdyż nie znoszę wszelkiego rodzaju tytoniu i przeszkadza mi w spokojnem patrzeniu wzrokiem ducha. Usłuchał.

R30 Z1 str11

Również intensywność wizji i okrucieństwo obrazów wojny sprawia że Agnieszkę ogarnia zmęczenie:

"I rzeczywiście, we dnie i w nocy słyszałam te jęki i rozdzierające krzyki rannych i walczących jeszcze... i miałam wrażenie, jakobym była wśród samego zamętu walki. (...)
- Nie myśleć, nie myśleć, nic nie słyszę, nic nie widzę i nic nie wyczuwam - sugerowałam sobie, lecz sugestja ta nic nie pomagała. Szybko wracałam do domu i wypiwszy szklankę zimnej wody i natarłszy sobie wodą dobrze skronie, starłam zająć się jakąś pracą, lecz to niewiele pomagało w zacieraniu tych obrazów i w głuszeniu tych jęków i krzyków."

R29 Z4 str109

Te doświadczenia sprawiają, że Agni prosi Boga by mogła jakoś ulżyć cierpiącym, co stanie się zalążkiem jej nadchodzącej pracy.

"Znękana okropnemi obrazami niedoli ludzkiej, jakie przewijały się niemal nieustannie przed memi oczyma, wołałam nieraz i prosiłam Boga, by wskazał mi, co mam czynić, żeby nieść pomoc tym nieszczęśliwym na polach bitew. Aż pewnego dnia wśród mej wieczornej modlitwy odczułam lekkie drgnienie w prawem ramieniu. Spojrzałam; to mój Opiekun. Był smutny, lecz pogodny, ręką wskazywał na gwiazdy i mówił: "Ucisz się, siostro droga, wiedz, że Bóg wszystko widzi. Widzi i ten ogrom nieszczęścia, który sobie ludzie sami swą własną wolą stworzyli. - Owszem, możesz pomagać bliźnim na ziemi, lecz nie możesz iść tam, dokąd chcesz iść. Pomoc nieść możesz, nie opuszczając swoich dziatek. Módl się spokojnie, ja z tobą modlił się będę - modlił twemi ustami. Duch twój niech zleje się ze mną w modlitwie, a ten ciężki smutek, ciebie przytłaczający, spadnie z ciebie. Idź w spokoju do domu, a ja tobie przyślę dobrego doradcę, drugiego przyjaciela duchowego, który nauczy ciebie pomagać ludziom."

R29 Z5 str137

Jej życzeniu stanie się zadość, a przyszłe zadanie nakreślone być miało jeszcze przed zrodzeniem się na ziemi.

"I oto przed 26 laty znów zrodziłaś się na ten świat - dosyć bogata duchem zrodziłaś się do nędznych warunków życia. O, nie składało się na to biedne twoje życie ziemskie, nie składała się na nie tylko karma. Była tu inna ważna przyczyna: by duch twój był dobrze ukryty. Boć i całe szerokie pole twoich myśli, twoja cała świadomość o okrutnem złem na ziemi została odsunięta od ciebie i żyłaś niejako poza nawiasem właściwego twego życia duchowego. Mała jasnowidząca szłaś przez życie z czapką niewidką, niewidzialna dla najstraszniejszych twych nieprzyjaciół."

R29 Z8 str236