Wstęp Rys Historyczny Tematy
Serie Hejnał Fotografie

Osobowość i historia

Największą radość sprawiały mi samotne zabawy na miedzach lub łące. Nazrywałam maków, zgięłam płatki w dół, odsłaniając słupek i związałam płatki trawką tak, by mak stanowił laleczkę, ubraną w sukienkę, potem poustawiałam to na miedzy na trawie, wyobrażając sobie, że te panienki idą do kościoła. Inne kwiaty, jakie tylko się dały przeistoczyć, wstawiałam w niziutką trawkę i tak bawiłam się i rozmawiałam z niemi.

R36 Z8 str342

Ten szczęśliwy obraz dzieciństwa, jest opisem z wczesnych wspomnień. Aginia jak większość dzieci w tym wieku, jest wrażliwą istotą, która lubi zabawy z kwiatami na łące.

Niestety sytuacja ta ulega zmianie po przedwczesnej śmierci jej ojca, kiedy to do rodzinnego domu zawitają egzystencjalne ograniczenia.

Jako dziecko tak dobrze czułam się w przyrodzie! Szczególnie w niedzielę, kiedy troskliwa matka ubrała mnie świątecznie, szukałam wśród kwiatów takich, któreby kolorem podobne były do mojej sukienki - a niestety sukienek tych było mało, bo ojciec odszedł z tego świata, kiedy ledwie nauczyłam się znów mówić mową tego świata. Matka zmuszona była odmówić nam nieraz niejednej potrzebnej rzeczy, gdyż wiele miała kłopotów z wychowaniem dziewięciorga dzieci; najstarsza córka miała czternaście lat, kiedy ojciec odszedł ze świata.

R36 Z8 str342

Jak gdyby przeczuwając nadchodzące nieszczęścia, jej dziadek rozpacza przy każdym rozstaniu.

Dziadek mój, emerytowany urzędnik kopalniany, który mieszkał u nas, ogromnie mnie kochał, a wiedząc ile nieraz wycierpię, aż płakał, kiedy miał wyjechać gdzieś dalej na prace wiertnicze. "Gołąbeczko - mawiał mi - czy cię jeszcze zastanę żywą?" Bo ledwie wyszedł z domu, już mi zrobiono jakąś krzywdę. (...) Brat Józef był medium, o czem rodzina moja nie miała pojęcia i przez niego katowały mnie niedobre duchy, chcąc mnie zamęczyć.

R36 Z7 str295

O tej historii Agnieszka będzie pisać bardziej szczegółowo, gdyż motyw prześladowania będzie przewijać się kilkukrotnie w jej wspomnieniach.

Kiedy spotkaliśmy się w obecnem życiu jako rodzeństwo, to w latach dziecinnych jeszcze jak echo powtórzyły się jakby w streszczeniu pewne sceny z przeszłości. W czasie nieobecności matki w domu np. rozpalił duszę od żelazka w piecu do białości i upiekł mię nią rękę tak, że ślad mam jeszcze do dziś.

str295

Te przykrości ze strony rodzeństwa, trwać będą do jej 15-stego roku życia, kiedy to rozsądek porzywóci właściwe relacje, oraz chęć zadośćuczynienia.

Później otrząsł się z tego i zaczął mnie bardzo kochać. Raz po raz starał mi się zrobić jakąś przyjemność, to kupując jaki ładny materiał na sukienkę, to znów płaszczyk, a kiedy mama w zamyśleniu pokiwała nieraz głową, mówiąc: "A takeś ją kiedyś bił" - widać było, jaką mu to sprawiało przykrość; obejmował mnie za szyję, tulił serdecznie i mówił kategorycznie: "Nie, nie, ja Neszki nigdy nie biłem, nigdy, nigdy!"

str296

Również i Neszka nie bacząc na tragiczne zdarzenia z przeszłości, stara się pomóc duszy brata, po jego tragicznej śmierci w kopalni.

Widziałam już, że duch dalej żyje i chciałam się zapytać brata, jak mu tam po tamtej stronie, bo cały dzień nie miałam kontaktu ze światem ducha; trudno było o to w takiej przygnębionej atmosferze. Pragnęłam ujrzeć brata, pomówić z nim, pocieszyć. (...)

R36 Z6 str237

Pytałam go: - Józefie kochany, czy wiesz, co się z tobą stało? Daj mi jaki znak! Józefie, życie jest wieczne. Ufaj w Boga, proś, by cię wziął w Swoją opiekę, a będzie ci dobrze. Będę się modliła za ciebie i mam w Bogu nadzieję, że się będziemy spotykali po tamtej stronie. Wiem, że wnet cię zobaczę i porozmawiam z tobą , tylko się to trochę uciszy, bo tak wiele mówią o tem nieszczęściu!

R36 Z6 str237 i 238

Wspomnienia zawarte w tej opowieści ujawniają nadzwyczajną wrażliwość Agnieszki, która przy silnym wzruszeniu nie tylko płacze, lecz również na długo traci przytomność.

Na drugim dzień prosiłam, by mię puszczono ku zwłokom brata. Rodzina nie chciała się zgodzić pomna, że przy silnem wzruszeniu i płaczu mdleję i długo nie wracam do przytomności.

str237

Wrażliwość ta, pozwoli jej w przyszłości wyczuwać nadchodzące nieszczęścia, jak wypadek w kopalni w Suchej (1919 rok) w wyniku którego zginęło wielu górników.

Pewnego wieczoru powracałam do domu; było ciemno, ani jedna gwiazdka nie świeciła na niebie. Przyjechałam tramwajem o godzinie 10-tej wieczorem. W okolicy panowała względna cisza. Nie przeszłam jednakże ani kilometra, kiedy opadł mnie ciężki smutek. Po twarzy spływały mi łzy, a całe ciało stało się ociężałe. Szłam bardzo powoli. Nagle odczułam jakby falowanie ziemi pod mojemi nogami.

R31 Z6 str186

Sytuacja Agnieszki staje się jeszcze trudniejsza, kiedy jej matka wychodzi ponownie za mąż, a ojczym dokłada cierpień przeznaczając jej najcięższe prace w domu.

Matka, widząc na uśpionej mej twarzy łzy, myślała najczęściej, że powodem ich jest ból, utajony za dnia, a pochodzący zapewne stąd, że ojczym mój nie cierpiał mnie. Nie mógł po prostu patrzeć na mnie; gdy wypadało mi jeść z nim przy stole, zauważyłam, że patrzy wszędzie indziej, tylko nie na mnie. Nie znosił nawet, bym cicho przeszła koło niego. A on, być może nieświadomie, był najlepszym narzędziem tych, co chcieli mnie zamęczyć na ziemi. Wymyślał dla mnie nieraz niepotrzebnie najcięższe roboty i wbrew woli reszty rodziny zmuszał mnie do tej pracy tak, że nie orjentujący się w naszych sprawach znajomi zapytywali braci, którzy wówczas powoli wchodzili na własne stanowiska: "Czyż już nic lepszego nie macie dla swojej siostry?" A ja jakoś cicho i posłusznie wszystko to znosiłam, nie mówiąc nikomu o swej wewnętrznej walce i cierpieniach.

R30 Z12 str360

Z czasem więc dziewczyna ucieka w samotną modlitwę, stroniąc od korzyści materialnych i pustych uciech.

Bo wielu będzie zgłaszać się do ciebie, a poznawszy się w krótkiej rozmowie, że daleka jesteś od gonienia za rozkoszami życia, będą cię chcieli ująć pozorną swoją skromnością...

R29 Z10 str303

Kiedy ma okazję wyjść z braćmi na zabawę, pozostaje w domu.

Jak echo dolatywały mnie jeszcze słowa braci: "No, Neszko, namyśl się i chodź z nami. Zobaczysz, że kiedyś pożałujesz, iż nie użyłaś młodych lat". Przesunął mi się jeszcze obraz matki, jak ogląda nowe moje trzewiki, mówiąc: "Wszystko masz, mogłabyś pójść, wszystko nowe, w tej sukience bardzo ci do twarzy"...

R36 Z6 str235

Podczas problemów na pograniczu polsko-czeskim, stara się zachować bezstronność i pomagać ludziom bez względu na narodowość.

...miejscowe czynniki poczęły się obawiać, że będę działała na niekorzyść Czechosłowacji. Co do mnie byłam od tego bardzo daleka, wiedząc, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga i modląc się za wszystkie narody, by miłość między niemi zapanowała.

R31 Z6 str185

Prześladowania te przybierają groźniejszą formę, kiedy angażują są miejscowe władze. Ostrzeżenia przed możliwym zawałem w kopalni, kierowane do pracujących tam górników, wzbudzają zainteresowania policji czeskiej oraz agentury.

Niedługo potem widziałam, że władze postanowiły się mnie stamtąd pozbyć i rzeczywiście zaczęły mnie bardzo prześladować. Przeciwnie, lud zarówno czeski, jak i polski w znacznej mierze lgnął do mnie. Nie pytano mnie o sprawy polityczne, wiedząc, że nie udzielę żadnej odpowiedzi, jednakowoż władze podejrzewały mnie o to i dręczyły mnie bardzo. Policja, tajni agenci szpiegowali mię ustawicznie.

str185

Również i do pierwszego męża (z którym zawarła związek pod przymusem) i żyje jakoby z obcym człowiekiem, przemawia łagodnie wierząc w zawrócenie go ze złej drogi.

Opiekun mój tak jakoś potrafił w łagodnych , dobrotliwych słowach wpłynąć na mnie, że nawet spojrzeć ponuro nie mogłam na tego człowieka. (...) Wydawało mi się, że patrzę na człowieka całkiem obcego, z którym nic a nic mnie nie wiązało, tylko jedynie moja karma.

R29 Z9 str263

Następnego dnia, gdy tylko wyszedł do pracy, zaczęłam gorączkowo przygotowywać mieszkanie, jak na jakie miłe przyjęcie. Choć żal mi było zrywać kwiaty, to jednak zerwałam rosnące w pobliżu kwiaty polne, stawiając je na stole. (...) Ubrałam dzieci odświętnie i gdy ujrzałam, że już wracają z pracy inni, wychodzący o tej samej porze co on, stanęły dzieci w pogotowiu z bukiecikami w rączkach i jeszcze raz powtarzały krótkie wierszyki dla ojca, w których wyrażały powitanie wracającego do lepszego życia i radość z jego obecności w domu.

R29 Z10 str298

Niestety, kiedy jednak ten się nie pojawił na przygotowanym posiłku, Agni wybiera się do kasyna, gdzie stara się dotrzymać mu towarzystwa w degustacji alkoholu. Po nieudanej próbie zawrócenia go ze złej drogi, napomina małżonka iż także jego rodzina ubolewa nad jego upadkiem.

Jego rodzona siostra, więcej może przywiązana do dogmatów kościoła katolickiego, jednak nie miała mi bynajmniej za złe mojej wiary w duchy i lubiła mię. Widząc jego rozpustne życie, wołała doń głosem: - Człowiecze, nie bądź zwierzęciem! Żyj po po chrześcijańsku, jak twoja żona, a będzie to ulga dla nas wszystkich! Lecz jakoś nikt i nic na niego wpłynąć nie mogło. Od młodych lat czynił zmartwienia swej rodzinie, a w małżeństwie i mnie.

str301

Ostatecznie także i trzem mężczyznom, którzy w nocy naszli jej domostwo w poszukiwaniu dukatów, jako zadośćuczynienie Agnieszka życzy powrotu na drogę prawości.

- Dobrze - powiedziałam - o ile pan chce wyrównać dług wdzięczności względem mnie tu na ziemi, to owszem, będę miała prośbę do pana. Niech pan już się zajmie tymi ludźmi - lecz nie w ten sposób, by ich podać do ukarania, ale by wyprowadzić ich z tej matni. Nie zaszkodzi, jeśli pan ich trochę postraszy. Może pan im powiedzieć, że z takie rzeczy, jakich się oni dopuścili względem mnie, obałamuceni przez tę książkę, spotkałaby ich wielka kara, ale że ja nie chcę zadośćuczynienia dla siebie; że zadośćuczynieniem mi będzie, jeśli wszyscy powrócą do normalnego trybu życia i już nigdy nawet przez usta nie przejdzie im imię szatana.

R30 Z5 str148

Trzeba tu przyznać że jest to coś więcej niż wzorowa chrześcijańska postawa, o którą trudno byłoby niejednemu przyzwoitemu człowiekowi.