Zanim jednak pierwszy numer Hejnału wyszedł na świat, było mi trzeba w ciągu niespełna roku odrobić sobie przypadający na ten czas główny etap karmiczny - spotkać się z człowiekiem, z którym przeżyłam więcej żywotów w minionych wiekach.

R39 Z2 str 97

Do tego spotkania Agni zostaje przygotowana, gdyż czeka ją konfrontacja z nie lada wyzwaniem.

W przededniu spotkania się z nim, w widzeniu duchowym, opiekunowie dali mi znać o tym, co się zbliża, zapewniając mnie równocześnie, że zwycięsko przez to przejdę, a mąż mój obecny szlachetnie wraz ze mną przeżyje, co przeżyć trzeba dla wyrównania błędów dawno popełnionych i dla wzmocnienia ducha na przyszłość.

R39 Z2 str 98

Wspomnienia jakie się powoli się odsłonią, ukażą ich losy w bardzo wrażliwym momencie, gdy Agni postanowiła podążyć za Chrystusem, a jej towarzysz wręcz przeciwnie, zechce ją z tej drogi zawracać.

Usiadłam na łóżku - wstający dzień z trudem rozpraszał mrok w pokoju. Wstrząsnął mną dreszcz raz i drugi; przetarłam oczy, gdyż miałam wrażenie, że na powiekach zawisło coś ciężkiego. Ujrzałam nagle pierś konia, a na nim jeźdźca - tego samego biednego, kochanego ducha sprzed 2000 lat, który udowadniał mi, że mylę się, iż Chrystus jest Synem Bożym - tego samego człowieka, który miłość moją chciał mieć niepodzielnie dla siebie, denerwując się tym, że chciałam iść za Chrystusem.

R39 Z2 str 98 i 99

Oczekując na spotkanie doświadcza przypływu dziwnych uczuć, od bezsilności do tłumionego lęku.

Około godziny piątej po południu u drzwi wejściowych zadźwięczał dzwonek. Mieszaliśmy wówczas na Górnym Śląsku. Najstarsza córka poszła otworzyć. Ja nie miałam sił na spotkanie się z tym, który niebawem miał przekroczyć próg naszego mieszkania.

R39 Z2 str 99

Słysząc już w przedpokoju żartobliwe powitanie się z J.Ch. z córką, zamknęłam się w pokoju na klucz. Tak bardzo chciałam uciec jak najdalej od tego kogoś, kto przyszedł z redaktorem, wyczuwając w nim jeźdźca z widzenia.

R39 Z2 str 99

Postanawia więc niejako zakamuflować się aby przybysz jej nie poznał. Jeszcze sprawdzi swój wygląd w lustrze, martwiąc się tylko o spojrzenie, zawsze to samo we wszystkich wcieleniach.

Zdążyłam już zapanować nad sobą i przybrać jak najobojętniejszy wyraz twarzy. Spojrzałam w lustro - byłam zadowolona.
"Nie pozna mnie - pocieszałam się - nie jestem podobne do tamtej, co zjawia się także w lustrze za moją głową... Ona ma klasyczne rysy, włosy faliste... Nie mam już tak uderzająco pięknego ciała, jakie miewałam. Dobrze ukryłam się w tym ciele."

R39 Z2 str 99

Niestety wysiłek aby się ukryć, okazuje się bezowocny. Przybysz rozpoznaje Agni i po chwili nalega na rozmowę na osobności.

Ledwie weszłam, zauważyłam jego nagłe zmieszanie. Zarumienił się i zbladł, gdy spojrzał na mnie. Mąż poprawiał zadania uczniów i zauważywszy zmieszanie przybysza, pochylił głowę jeszcze niżej nad zeszytami, tłumacząc się że ma pilną pracę... Rozmowa nie kleiła się wcale, drżał z wewnętrznego zdenerwowania i wnet poprosił, byśmy przeszli do przyległego pokoju, gdyż pragnie się mnie o coś ważnego zapytać. Nie sprzeciwiałam się, pamiętna przestróg opiekuna.

R39 Z2 str 100

Przybysz postanawia niezwłocznie ujawnić swoje uczucia, nie bacząc że Agnieszka jest już mężatką i mamą 4-ki dzieci.

Ręce opadły mi bezradnie. Jakżeż bardzo podziałał na mnie ten głos, mówiący poprzez wieki! Okrył ręce moje pocałunkami. Milczałam przez chwilkę, mocując się z sobą, by nie uciec z pokoju do męża i nie otworzyć drzwi, wpuszczając prąd światła, nie pozwolić na całowanie rąk i wypowiadanie słów miłości

R39 Z2 str 100

Ona myśli o ucieczce lecz nic takiego nie zachodzi. Inspektor rozkleja się coraz bardziej, zdając sobie sprawę w jakiej sytuacji się wszyscy znaleźli.

"O, Agnieszko, na miłość Boską, nie schodź już nigdy z mojej drogi... Jakże się życia bez ciebie lękam, nie dojdę sam do Ojca, nie oczyszczę się z tych strasznych przewinień wobec Boga i wobec ciebie..."

R39 Z2 str 101

"Ale - posmutniał nagle i dodał z rozpaczą - ciężki mój los, ciężka kara! Znajdują cię żoną i matką dzieci. Tam twój mąż - wskazał na drzwi - kochasz go. Tak... znalazłem cię i męka się rozpoczęła. Nie mam prawa odrywać cię od człowieka, którego kochasz i który pewnie na to zasługuje..." Nie odpowiadałam nic - szlochał, jak dziecko, mówiąc urywanymi zdaniami.

R39 Z2 str 101

Po tej rozmowie wracają do pozostawionych obok gości. Zmiana jaka zaszła w inspektorze jest zauważalna i on sam nie ma zamiaru się kryć z uczuciami.

Gdy p. Ch. Zauważył, jak inspektor się zmienił i z jakim uwielbieniem patrzy na mnie, zdenerwował się jeszcze więcej i niespokojnie zerkał na męża. Spoglądał też karcąco na inspektora, pragnąc przywołać go do opamiętania i wielkimi krokami chodził po pokoju. Widząc wreszcie, że to nic nie pomaga, pożegnał się prędko i odjechał.

R39 Z2 str 101 i 102

Agnieszka poczuje się dotknięta, tą naglą szczerością przybysza w obecności męża. Jednak panowie wkrótce się polubią i po długiej rozmowie, Jan odprowadza go na stację. Ten niechętnie odjeżdża ostatnim pociągiem.

Po powrocie do domu z radością weszłam do sypialni, pragnąc snu i zapomnienia. Zupełnie bez sił opadłam na łóżko. Mąż utulił mnie, jak dziecko, głaszcząc delikatnie czoło. Słuchałam jego dobrych słów, jakimi mnie uspokajał.
"- Śpij dziecino - szeptał - śnij pięknie... Niech Bóg cię pocieszy, niech da ci siłę i spokój..." Rozpłakałam się, bo upragniony spokój nie nadchodził, jak innym razem. Pragnęłam już sama wmówić sobie, że jestem spokojna... Ręce miałam jak nieswoje, ciężkie, niby z ołowiu; paliły na nich pocałunki... Widziałam inspektora, szlochającego w pociągu. (.)
To radował się i modlił, to porywał go płacz bolesny. Tak dojechał na miejsce.

R39 Z2 str 102

Rozpoczyna się długa wymiana listów i Agnieszka nie ma zamiaru niczego ukrywać przed Janem. Wie że nie opuści męża, bo to z nim ma do wykonania ważne zadanie. Nawał uczuć jaki się pojawi, będzie starała się godnie przeżyć. Ciężar karmiczny jaki ma do przerobienia, nie jest tak ciężki jak ten należący do inspektora.

Całą naszą korespondencję oddawałam mężowi. Często listy nasze się mijały, a wtedy znajdowaliśmy w nich jasne potwierdzenie tego, co się przeżywało tu, czy w odłączeniu w zaświecie, za dnia czy w nocy... Listy takie przychodziły przez całe miesiące, czasem dwa razy dziennie.

R39 Z3 str 173

O ile Agnieszka jest informowana przez Opiekuna jak wiele ma jeszcze do przetrawienia, o tyle jej były towarzysz ugina się pod brzemieniem cierpienia. Targa nim gwałtowna rozpacz, a jako że wszyscy troje należą do jednej duchowej rodziny, starają się pomóc mu przebrnąć przez powracające emocje.

"Czuwajcie nad inspektorem, jemu bardzo modlitwa i dobra myśl jest potrzebna, gdyż więcej ma do przeżycia w tym, co napływa, niżeli wy oboje. Bardziej wypromieniował siły ducha - bądź to przez własną swawolę, bądź to ulegając kuszeniom uwodzicieli duchowych, którzy zdołali mu zatrzeć świadomość piękniejszego życia i wiedzę skąd przyszedł i dokąd iść ma.(...)
Wszyscy troje należycie do jednego bukietu, do jednego skupiska duchów - a takich podobnych skupisk jest wiele."

R39 Z3 str 174

Tęsknota jest tak silna, że pewnej nocy udaje mu się odłączyć od ciała i jako duch niefortunnie przechodzi przez pokój jej córki.

...- jeszcze nie odeszłam daleko od ciała - gdy usłyszałam z przyległego pokoju krzyk najstarszej córki. Wnet byłam przy ciele - otwarłam oczy, słysząc niespokojne wołanie: "Kto tu jest, kto tu chodzi? Co się dzieje? Mamo!"
"Uspokój się - wołałam nic złego się nie dzieje." Pomimo, iż wyraźnie ujrzałam inspektora w jego astralnym ciele, próbowałam uspokoić córkę, że nie ma nikogo. Ona jednak z żalem i buntem w głosie wołała, że tak tylko mówię, choć wiem że jest inaczej.

R39 Z3 str 176

Janka nie daje się oszukać i Agni poinformuje ją kto taki przyszedł 'w odwiedziny'.

Wnet jednak ujrzałam opiekunów duchowych. Odprowadzili go do ciała fizycznego, od którego w wielkiej tęsknocie i rozpaczy odłączył się, chcąc chociaż w ten sposób być bliżej mnie.(...)

Odpisałam, że może przychodzić, ale nie przez pokój córki. Wiedział już o tym, jak się go zlękła, mimo że chwile, gdy do nas przyjeżdżał, nazywała najpiękniejszymi.

R39 Z3 str 177

I kiedy Agnieszka stara się opanować tą nawałnicę, inspektor tym bardziej podsyca własną tęsknotę.

W każdym niemal liście zaklinał mnie najpiękniejszymi słowy, bym mu nigdy już nie schodziła z jego drogi życia, gdyż wpadnie w jeszcze większą nędzę duchową, niż w tę, w jakiej był już chociażby w obecnym życiu.

R39 Z3 str 177

Gdy wypada ostatecznie przybywający smutek, Agnieszka roni łzy a jej były towarzysz snuje plany że wkrótce się spotkają.

Cierpienia spadały raz na jednego, raz na drugiego gwałtownie. Podczas gdy ja głośno łkałam w domu, uginając się pod tym, co przynosił mi nowy światek, inspektor siedział przy biurku i pisał do mnie list, pocieszając, że przyszłość będzie radośniejsza.

R39 Z3 str 178

Niepomny jak bardzo ona odczuje jego myśli, w wyobraźni zabiera prowadzi ją na spotkanie w kinie.

I tak - kiedy ja w Katowicach wszystkimi siłami wstrzymywałam się od płaczu, on uśmiechnięty wybierał się do kina, w wyobraźni swej widząc mnie przy sobie i jakby ze mną idąc przez ulicę.

R39 Z3 str 178

Agnieszka w tym czasie wraca pociągiem z Katowic do domu. Ledwo przymyka powieki w przedziale, ma wrażenie że wagony jadą się w odwrotną stronę. Duchowo przenosi się w jego pobliże.

Wnet byłam na stacji i jeszcze szybciej w kinie. Stanęłam... Nie było wolnego miejsca, z jednej jego strony siedziały cztery osoby, z drugiej więcej. Jedynie jedno krzesło w trzecim rzędzie było wolne. Przeszłam więc środkiem kina między rzędami i wnet usłyszałam szept inspektora: "Agnia, Agnieszka przyszła". Przeprosiwszy owe cztery osoby, przepychał się między niemi. Odczułam go blisko - już chciał położyć rękę na mym ramieniu i wzdrygnęłam się. Otworzyłam oczy: byłam w pędzącym pociągu - ale równocześnie prawie że jeszcze słyszałam szmer wstających osób i ciche szepty.

R39 Z3 str 178

Czy on naprawdę ją ujrzał jak siada w kinowym fotelu? Opis jej ubrania ma rozwiać wątpliwości co do tego zdarzenia.

Nazajutrz listy nasze - mój i inspektora - minęły się. Pisał mi, że byłam w kinie i podał szczegóły ubrania. "Myślałem, że zrobiłaś mi miłą niespodziankę, przyjeżdżając, niestety zniknęłaś bardzo prędko."
Nie mylił się. Byłam w kinie i tak samo ubrana jak zauważył.

R39 Z3 str 179

Nie mogąc być z nią, a ni żyć bez niej, posuwa się do ostateczności grożąc wszystkim rewolwerem. Na szczęście mąż Jan przywodzi go do opamiętania. Od tej chwili inspektor musi ustąpić, a ich relacja rozluźni się oddalając tę dwójkę od siebie.

Drzwi pozostały szeroko otwarte i widziałam jak podszedł do niego. Proszącym, a równocześnie rozkazującym tonem przywołał go do opamiętania się, i dłoń swoją położył na jego ręce, spoczywającej na rękojeści rewolweru. (...)
Wnet też odprowadzał inspektora mąż mój na stację kolejową - a był tak osłabiony, że słaniał się na nogach, choć go mąż podpierał.

R39 Z4 str 267

Niespodziewanie Agni snuje plan ucieczki przed inspektorem do Ameryki. Jednakże Opiekun wyjaśnia że nie byłby to wybór właściwy. Pewnych przeżyć nie mogą odkładać na czas późniejszy i że niebawem człowiek ten sam odejdzie z ich życia:

"Jak już powiedziałem Wam, nie pójdzie on z Wami w obecnym tu życiu, gdyż ma jeszcze wiele tu do wyrównania i przeżycia z innymi ludźmi. Dziś trudno Wam uwierzyć w to, że z tego ogromu uczuć nic nie pozostanie takim, jakim jest obecnie, i że żadna tęsknota ni rozpacz z powodu rozłąki już nie przypłynie, gdy wysnuje się z tego, co przypływa, właściwe na to życie przędziwo energii."

R39 Z4 str 269

Ujawnia również, że myśl o ucieczce do Ameryki została podana przez wrogie im istoty, które nie chcą aby mogli dokończyć swoją misję.

"Oni też podają ci myśl wyjazdu - zabarwiają ją twoim tchnieniem, twoją siłą ducha tak, jakby to była twoja własna. Nie mogli ręką inspektora użyć przeciw tobie broni palnej, więc pragną oddalić cię, wywieźć z Europy, gdyż boją się, że przejrzysz w spokoju ducha niejeden ich plan i popsujesz ich szyki, wyzwalając niejednego z ich pęt, że zdradzać będziesz i uświadamiać słowem i piórem ich niecne gry z ludźmi."

R39 Z4 str 269

Nie jest to jednak zakończenie tej historii. Opiekun uprzedza Agni, iż kiedy cała trójka spotkała się równocześnie w czasach biblijnych, martwe ciało Agnieszki uległo dematerializacji. Już za chwilę mają oni spotkać kilka osób znanych jej z tamtego czasu, między innymi dawną ciotkę i kuzyna. Wspomnienia sprawią że obecnie będzie ona w stanie ona ponownie dokonać tej przemiany w obecnym żywym ciele.

Dziwnie zmęczona położyłam się spać. Senna byłam i miałam uczucie, jakbym się zapadała w jakiś niebyt. Nie wiedziałam, kiedy ma nastąpić to moje dematerializowanie się i jak to będzie?

R39 Z4 str 273

Tym razem może ona spokojnie obserwować ten proces. Dematerializacja rozpoczyna się od utraty kontroli nad oddechem, a materializacja powrotna nastąpi od budowy zewnętrznego naskórka.

Badałam odległość tych komórek od siebie i stwierdziłam, że z początku stałam otoczona nimi jakby w okrągłym wielkim jaju, podobnym do beczki. Jaje to, a właściwie jego skorupka, powstająca z łączących się ze sobą komórek, było szerokie na 2 metry, a wysokie na 3 metry.

R39 Z4 str 273 i 274

Pod naskórkiem przybywało ich. Liczyłam ćwierć cm, pół centymetra itd. a obserwowałam budowę aż do ostatniej chwili zmaterializowania się ciała. Jakoś raźniej było mi, gdy się w nim ujrzałam w pokoju, w tym całym, swoim ciele, w którym nie brakowało ani jednej komórki.

R39 Z4 str 274

Inspektor podobnie przeżywa chęć porzucenia własnego ciała. Tym razem chce się go pozbyć na zawsze, aby nie rozstawać się ze swoją wybranką. Zostanie zwiedziony że Agni właśnie tego dokonała, choć ta ledwo co powróciła do zmaterializowanej postaci.

Pomimo że byłam duchowo posiloną, zrobiło mi się bardzo smutno, gdy zobaczyłam jak męczy się inspektor, jak mocuje się ze swoim ciałem, by odejść, oderwać się, odłączyć od tego ciała. (.)
Mocował się, by odejść od niego, a ktośmu z uwodzicieli szeptał, że ja także odeszłam od ciała i, że tam czekam na niego.

R39 Z4 str 274

Ostatni raz wybiera się więc z mężem, aby odwieźć go od szalonych planów i przywrócić chęć do dalszego życia. Pomimo jego ciężkiego stanu, wizytę u inspektora zapowiadają była ciotka i kuzyn. Spotkanie to przywraca im radość i utracone siły. Kilka scen powtarza się jak przed wiekami, aby niedokończona niegdyś historia, mogła się tym razem dopełnić.

Na drugi dzień odprowadził nas na stację i płakał, żegnając się z nami, jak małe dziecko; nawet na dworcu nie mógł powstrzymać się od łez, ale i ja też się rozpłakałam.

R39 Z4 str 276

Od tego momentu człowiek ten ruszy w swoją stronę. Jeszcze tylko kuzyn przychodzi z bukietem róż, aby nieszczęśliwa scena z poprzedniego życia znalazła należne szczęśliwe zakończenie.

A kiedyś - przed wiekami, także biegał po mieście i szukał pięknych kwiatów na moją mogiłę...

R39 Z4 str 276

.